sobota, 20 kwietnia 2013

Część II. 14. Dzisiaj próbuje ponaprawiać to.

LILIANNA:
Siedziałam na siedzeniu w samochodzie Zayna podekscytowana a jednocześnie nieco przybita. Podekscytowana, bo miałam go przy sobie, tu, blisko. Co prawda, nikt nikogo nie przepraszał, ale to co było teraz w zupełności mi wystarczało.
Przybita, bo mój syn właśnie leżał w szpitalu. Pomimo zapewnień Liama, że to tylko głupie przeziębienie, a Danielle przesadza, czułam dziwny niepokój. Która matka nie odchodzi od zmysłów na wieść, że jej jedyne dziecko przebywa w szpitalu.
Pomimo tego moje podekscytowanie w tym momencie brało górę. Czułam się jak pięcioletnie dziecko, które dostało swoją wymarzoną zabawkę, dosłownie.
 - Zayn.. - zaczęłam z wielkim bananem na twarzy.
- Shhhh. - przyłożył mi palec do ust. - Nie mów nic, słowa niszczą wszystko.
Pokiwałam głową dość niepewnie. Nie wiedziałam czy będę w stanie się powstrzymać. W takich momentach po prostu nie kontrolowałam tego, co mówię.
- Ale.. - znów zaczęłam.
- Po prostu nic nie mów, Lily.
Przeniosłam wzrok na swoje dłonie i cierpliwie czekałam aż dojedziemy na miejsce. Nie lubiłam ciszy, nie w takich momentach. Ale jeśli to miało coś zmienić byłam gotowa do poświęceń.

***

Szliśmy w kierunku sali, w której najprawdopodobniej leżał mój syn. Już z daleka widziałam Danielle w objęciach Liama, niedaleko Eleanor a obok niej Louisa. Brakowało tylko jednej osoby - Nialla. Jak się jednak okazało, chłopak był już obok nas. I on jako jedyny widząc mnie uśmiechnął się. Reszta wyglądała, jakby zobaczyła ducha.
- Lily! - wrzasnął blondyn wypadając w moje objęcia jak pięcioletnie dziecko. - Justin miał rację, nigdy nie mów nigdy. - odsunął się ode mnie.
- Co ty pierdolisz? - zdziwił się Zayn. - Co z Harrym?
- Nic mu nie jest. Danielle jak zwykle przesadziła, to tylko gorączka.
Zayn wypuścił z ust powietrze i najwyraźniej już się nie denerwował, czego nie mogłam powiedzieć o sobie. Co prawda strach o własne dziecko minął, ale doszedł kolejny. Jak ja im to wszystko wytłumaczę?
- No mówię ci - zaczął blondyn desperacko - wszyscy tu się tak denerwowaliśmy. Czuwaliśmy całe dnie i noce i tak przez dwie godziny.
Wszyscy spojrzeli na niego jak na idiotę, którym swoją drogą był.
- No co ty nie powiesz? - szepnęłam patrząc na blondyna i lekko się uśmiechając. Niesamowite, że w tak desperackiej chwili potrafił wywołać uśmiech na mojej twarzy. Ten chłopak miał coś w sobie.
Chwilę na siebie popatrzeliśmy, po czym nie czekając na jakiekolwiek pozwolenie wtuliłam się w Niallera niczym pięciolatka w objęcia swojego ojca. Przycisnęłam głowę do jego klatki piersiowej i czułam, jak dłońmi gładzi mi włosy. Ta chwila była cudowna, bo tęskniłam za nim niewiarygodnie mocno.
Cała nasza znajomość przeleciałam mi przed oczami, jak krótki kliku sekundowy film. Pierwsze spotkanie i te ostatnie wyróżniono w nim najbardziej. Niesamowite. Nie mogłam sobie wyobrazić, jak bardzo tęskniłam za tym przygłupem.
- Myślę, - zaczął szeptem słyszalnym tylko dla moich uszu - że powinienem cię od siebie odsunąć i takie tam. Wiesz, powiedzieć ci wszystko co o tym myślę. Jak bardzo nas skrzywdziłaś, a przede wszystkim jak skrzywdziłaś Zayna. Ale przy tobie jest tak dobrze. Ty jesteś tym brakującym elementem układanki. Bez ciebie całe te szczęście nie istnieje. - odchylił głowę i spojrzał na mnie - Zostań, Lily.
Wtuliłam się w niego ponownie chcąc ukryć przed całym światem łzy wzruszenia. POTRZEBOWALI MNIE! Byłam dla nich.. cóż. No wiecie, nie było mnie trochę. Jak widać, zmieniło się wiele, ale bez powietrza można żyć, czyż nie? Można, ale człowiek dusi jego brak. Oni byli beze mnie takimi uduszonymi. Wiem, jestem egoistką. Ale mam do tego prawo, bronię swoich racji.
Niepewnie pokiwałam głową odsuwając się od blondyna. Spojrzałam na niego i uśmiechając się wyminęłam go lekko uderzając w jego bark. Byłam szczęśliwa, choć teraz czekało mnie najgorsze.
Nie oglądając się za siebie podeszłam do sali, w której leżał mój syn. Zerknęłam na Danielle.
- Można do niego wejść? - spytałam dość niepewnie.
Wzruszyła ramionami.
Wzięłam głęboki oddech i chwyciłam za klamkę. Już miałam wejść, gdy ktoś położył mi rękę na ramieniu. Zawsze tak jest, że w tych ważnych chwilach ktoś musi przeszkodzić. Tą osobą akurat był Louis.
- Zastanów się, Lily. - szepnął.
- O co ci chodzi?
- O to, żebyś pomyślała zanim coś zrobisz.
- Nadal nie rozumiem. - pokiwałam głową.
- Chodzi o to, że jeśli teraz tam wejdziesz, zobaczysz ich razem, no wiesz, małego i Zayna, to będziesz chciała zostać. A masz tą pewność, że Zayn chce cię w swoim życiu?
- Chce. - powiedziałam, a po chwili przeklęłam się w myślach za to słowo. Jaką miałam na to gwarancję? - Chce, prawda?
- On jest.. stwarza pozory, Lily. Udaje szczęśliwego i wychodzi mu to. Zdajesz sobie sprawę z tego, jak zaburzasz tą równowagę swoją obecnością? To nie fair, tak się nie robi. - skrzyżował ręce na piersi i odwrócił wzrok. - Pomyśl.
Chłopak odszedł i zajął swoje wcześniejsze miejsce. Ja chwilę jeszcze tam stałam z ręką położoną na klamce. Tylko chwilę, bo potem zastanowiłam się nad słowami Louisa i stwierdziłam, że ma rację. Ich widok złamie mi serce, o ile jeszcze można je bardziej połamać. Będę za wszelką cenę pragnąć ich obecności. Boże, mam obsesję! Uzależniłam się. Nie myślę już racjonalnie  ale w sumie, czy moje myśli kiedykolwiek były normalne? Nie, zdecydowanie. Tak czy siak, z ręką na sercu mówię, że uzależnienie od narkotyków było o wiele bardziej znośne niż to od drugiego człowieka.


Od Autorki:
wiem, krótki, sorry. ale wiecie, chciałam dodać cokolwiek..

13 komentarzy:

  1. wow *_*

    GENIALNY !!!

    Czekam nn <3
    Całujee Lolaa ;*
    ♥♥

    OdpowiedzUsuń
  2. krótki, ale cudny..
    Czekam na next...:)

    OdpowiedzUsuń
  3. dodaj jakiś dłuższy błagam!!
    Paula
    niech ona zostanie juz!! Z nimi;/

    OdpowiedzUsuń
  4. Pięknie filozoficznie życiowe myśli i słowa <3

    OdpowiedzUsuń
  5. doskonały i genialnie opisałaś uczucia tych osób:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Pierwszy raz popłakałam się coś czytając...
    Tak długo czekałam, aż Lily się z nimi spotka...
    A co z kobietą która kazała jej wyjechać?

    OdpowiedzUsuń
  7. Nominuje cie do Libster Awards :d Więcej informacji tutaj:
    http://one-meeting-another-life.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Każdy ma jakąś złą stronę. Każdy ma jakaś wadę. Przepraszam za to, że ty zobaczyłeś moją.
    Teraz mogę śmiało stwierdzić, że mimo wszystko, to przy tobie czułam się szczęśliwa. Bardziej niż przy kimkolwiek innym.
    Jesteś jak powietrze. Gdyby jego zabrakło nie byłoby życia. Zatracam się w tobie, bo jesteś moim tlenem. Stałeś się elementem mojego życia, częścią mnie, bez której nie mogę normalnie funkcjonować.
    Więc nie wiem, dlaczego teraz nie mogę się zdobyć na to, żeby chociażby podnieść tą cholerną słuchawkę…
    ***
    "Ale to już przeszłość, nie ma już nas…"

    Jeżeli zainteresował Cię ten fragment to zapraszam na bloga http://how-to-love-jb.blogspot.com/ .
    Z góry przepraszam za spam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. spam hej! Chciałabym Cię zaprosić na mojego nowego bloga. Są już bohaterowie i prolog.
    Nie jest to typowa historia o słodkim zespole. To jest rockowe One Direction.
    Kolczyki, tatuaże, brak jakichkolwiek zasad.
    Czy dadzą radę się zmienić aby uratować zespół?
    Zapraszam:
    http://itrynottolikeyou.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. zajrzyj, kiedyś czytałaś, może znowu Cię zainteresuje :) http://life-with-1d.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Zostałaś nominowana u mnie do Liebster Award. ; 33
    http://ihadadirtymouth.blogspot.com/2013/12/liebster-award-2.html

    OdpowiedzUsuń