sobota, 13 kwietnia 2013

Część II. 13. Dziś widzimy się rzadziej, w ogóle co tam u Ciebie?

LILIANNA:
- Nie dajesz o sobie zapomnieć, Lilianno.
Już nie mówił szeptem. Z jego tonu dało się wyczytać, że jest lekko zdenerwowany. Jasne, kto by nie był. Jakaś zwykła dziewczyna miesza mu w życiu, znika, wraca i tak ciągle. I jak tu kurwa zapomnieć, nie? Co gorsze, oboje nie chcieliśmy o sobie zapomnieć. Tak byłoby lepiej, wiem, ale rozsądek nie wygra z uczuciami. Nawet nie podjął próby. Poddał się od razu.
- To tak, jakbyś mi kazała zapomnieć, jak się oddycha. Ciężko, nie?
- Zayn, tak..
- Tak będzie lepiej, wiem.
- Niepotrzebnie wracałam.. - szepnęłam sama do siebie jednak na tyle głośno, że Mulat mnie usłyszał.
- Chyba masz rację. - pokiwał głową.  - Wiesz, często zastanawiałem się jakby to było, gdybyś wróciła. I wiesz, zawsze wiedziałem co wtedy zrobię. Przytulę cię, pocałuje i powiem, że już nigdy nie pozwolę ci odejść. - zaśmiał się. - Niesamowite. Samotny człowiek, porzucony, ze złamanym sercem za dużo sobie wyobraża.
- O czym ty mówisz? - spytałam marszcząc brwi.
- Dobrze wiesz o czym mówię, Lily. Już kurwa nie wiem, czy chcę cię przytulić czy po prostu odejść i zostawić tak, jak ty mnie.
- Posłuchaj serca. - wzruszyłam ramionami.
- Serca? - popatrzył na mnie jak na idiotkę. - Myślałem, że jeśli coś rozpada się na tysiące kawałków to już raczej nie jest do użytku.
- Proszę cię, nie mów tak.
- Mówię prawdę.
Zayn był niezdecydowany, wyczytałam to z jego oczu. Nadal mu na mnie zależało, nadal jakaś jego część mówiła, żeby zatrzymał mnie przy sobie. Druga jednak krzyczała, że znów go zawiodę. Nie musiałam być nim, aby wiedzieć, jak się czuje. On nie potrafił tłumić w sobie emocji, a ja znałam go na wylot.
- Byłaś dla mnie najważniejsza. Z tego co wiem, ja dla ciebie też, a najważniejszych osób nie zostawia się tak po prostu.
- Chyba, że ma się powód.
- Wszystko można wyjaśnić.
- Nie wszystko można zrozumieć, Zayn.
Jego oczy lekko się zaszkliły i byłam pewna, że gdybyśmy dalej toczyli tą rozmowę w pewnym momencie po prostu by nie wytrzymał. I pewnie by tak było, gdyby nie telefon. Chłopak wyjął go z kieszeni swoich spodni i naciskając zieloną słuchawkę przyłożył urządzenie do ucha.
- Liam?.. Co się stało?... Gdzie jesteście?... W szpitalu? Co się stało?...Uspokój się i powiedz mi do cholery o co chodzi?.. W którym?...Zaraz będę. - rozłączył się i spojrzał na mnie.
- Coś się stało? - spytałam zaniepokojona myśląc o najgorszym.
- Co cię to obchodzi? Nie należysz już do mojego świata. - oznajmił oschle wymijając mnie.
- Zayn, proszę. - powiedziałam błagalnym tonem na co chłopak się zatrzymał i odwrócił w moją stronę.
- Pamiętasz, masz dziecko?
I nagle wszystko zaczęło wywracać się do góry nogami. Przed oczami miałam same najgorsze scenariusze. Nigdy nie przestałam myśleć o Harrym, ale po prostu nie mogłabym myśleć, że coś złego mu się stało. W tej chwili jednak skojarzyłam fakty i wszystko wyglądało zupełnie inaczej.
- Co z nim? - spytałam drżącym głosem.
- Na prawdę cię to obchodzi? Gdzie byłaś, jak cię potrzebował?!
- To nie jest czas na takie rozmowy, Zayn. Jemu coś się stało, prawda? - spytałam na co on pokiwał głową.
- Ale to już ciebie nie dotyczy. - powiedział i ponownie odwrócił się w stronę samochodu.
- To, że was zostawiłam nie zmieni faktu, że nadal jestem jego matką i nadal go kurwa kocham! - wrzasnęłam z trudem powstrzymując łzy, które desperacko próbowały wydostać się na zewnątrz.
- Nie zawsze można być odpowiedzialnym za to, co się kocha, Lily!
- Ale nie możesz mnie tak po prostu skreślić z waszego życia!
W tym momencie już nie mogłam wstrzymywać łez. Czułam jak po woli spływają po moich policzkach.
Chłopak nie zareagował na moje wołanie i po prostu wsiadł do samochodu zostawiając mnie na środku parkingu. Coś mi mówiło, że mam za nim biec, choć to niczego nie zmieni. Może jestem silna, ale też jestem od kogoś uzależniona i też kurwa pragnę mieć niektóre osoby przy sobie.
Zanim Zayn odpalił swój samochód ja zdążyłam zagrodzić mu drogę poświęcając własne życie. Nie obchodziło mnie teraz to, że mogę zostać potrącona czy coś. Moje życie było tak żałosne, że śmierć nie byłaby dla mnie niczym strasznym.
- Zejdź z drogi, Lily! - wrzasnął Zayn wychylając głowę przez okno.
- Nie! - odkrzyknęłam nie zwracając uwagi na łzy. - Jeśli ci na mnie nie zależy to po prostu mnie przejedź! Co ci zależy?!
- Jesteś pojebana!
- Zakochana!
Zamknął szybę i zacisnął ręce na kierownicy zamykając oczy. Po chwili usłyszałam dźwięk odpalanego samochodu i zdałam sobie sprawę co ma za chwilę nastąpić. Nie chodzi tu już o moje życie po prostu..
Nie zależy mu.. Już nie.
Tym razem to ja zamknęłam oczy czekając na najgorsze, ale nic takiego nie nastąpiło. Zamiast tego usłyszałam, że drzwi auta się otwierają. Dziwniejsze jednak było to, że coś właśnie przyciągało mnie do siebie. Nie chciałam otwierać oczu w obawie, że to tylko iluzja i tylko to sobie wyobrażam. Uwierzcie, wyobraźnia samotnej kobiety nie zna granic.
- Co ty robisz z moim życiem. - usłyszałam czyjś szept.
Już po chwili cały świat jakoś przestał dla mnie istnieć, bo to, że własnie stałam w objęciach mężczyzny mojego życia było o wiele ważniejsze niż cała reszta i ten pojebany świat. Wszystko przestało istnieć. On był moją definicją wszystkiego.


Od Autorki:
Serio przepraszam, że tak długo czekaliście. Mój brak weny czasami nie zna granic.

7 komentarzy:

  1. Jakie to słodkie... *-* Tylko szkoda, że takie krótkie. :(
    W każdym razie - życzę weny i pomysłów <3
    Pozdrawiam
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
  2. WoW... Jak zawsze pięknie... Kiedyś zgubiłam twoje bloga... Czytałam go na lekcjach... Wczoraj przypomniała mi się cała historia i postanowiłam go odnaleźć... Szukałam go chyba z 3 godziny, ale było warto <3 Pisz dalej... Czekam na następne rozdziały....

    OdpowiedzUsuń
  3. Awww...
    jezu ooo tak objął ją!!!
    jezu słodko niech sie pogodzą!!!
    błagam!!!
    Paula
    chce kolejny rozdział juz1! błagam!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. WSPANIAŁY *_*

    MASZ TALENT ^^

    extra !
    Kocham to ♥


    CZEKAM NN ;)


    CAŁUJEEE LOLAAA :*

    I ZAPRASZAM DO SIEBIE TEŻ :D

    OdpowiedzUsuń
  5. wow! kurwa i sie poryczałam, serio. piekny rozdział długo na niego czekałam i jest po prostu Z-A-J-E-B-I-S-T-Y tylko prosze teraz szybciej napisz następny

    OdpowiedzUsuń
  6. aaaaaaaaa!!! no kurwa genialne :P

    OdpowiedzUsuń
  7. Tyle czekać ;x
    Mam nadzieje, że tym razem wena nie opuści.
    Musisz się pośpieszyć w końcu mały jest w szpitalu :D
    Czytając to miałam w głowie zajebisty film <3

    OdpowiedzUsuń