czwartek, 21 marca 2013

Część II. 12. Teraz zostaw mój świat.

LIAM:
Gdziekolwiek bym był. Nie ważne co bym robił. Wszystko co mam, jest w niej zakochane. To jest na tyle silne, że ciężko jest normalnie myśleć. Co jest zauważalne, nawet bardzo. Kocham ją tak bardzo, że wydaję się, iż nie można już bardziej. A jednak, bo z każdym dniem nasza więź jest coraz silniejsza i silniejsza. Teraz jestem tego pewien - nikt mi jej nie odbierze. Nikt nie zepsuje tego, co jest między nami.
- Jezu. Jaki ja jestem głupi. - posumował blondyn.
- Wow! - powiedziała Danielle w przerwie na pocałunki, które wciąż składała na moich ustach.
- Louisku, mordeczko ty moja. - Niall wskoczył mu na kolana.
- Nie mam jedzenia.
Zignorował go i dalej mówił.
- Inaczej głupi człowiek na pięć liter. - wyszczerzył zęby.
- Niall. - oznajmiła Eleanor bawiąc się z małym Harrym.
- Co ja? - zwrócił się do niej.
- No głupi człowiek na pięć liter. Niall.
Chłopak nie przejął się tym. On mało czym się przejmował. Sprawiał wręcz wrażenie, że niczym.
Spojrzałem na Louisa, który siedział wyraźnie czymś przygnębiony. Od kilku dni było z nim już coś nie tak. Nie wiedziałem o co chodzi, mogłem się jedynie domyślać. A myślę, że chodzi o Eleanor.
- Louis? - spytałem, a chłopak oderwał wzrok od jakiegoś obrazu na ścianie i spojrzał na mnie. - Chodź, pomożesz mi zrobić kawę.
Tomlinson niechętnie wstał z kanapy i udał się ze mną do kuchni. Właściwie nie miałem zamiaru robić kawy. Ba, nawet nie wiedziałem gdzie Danielle trzyma te wszystkie kawy. Należała do osób, które bardzo lubią zmiany i co miesiąc zmieniała coś. Nigdy nie mogłem się połapać, gdzie co jest. Najczęściej było tak, że gdy już zapamiętałem co gdzie leży, ona nagle przestawiała to w inne miejsce. Jakby robiła mi na złość. Ale chyba po prostu nie lubiła, gdy ktoś grzebał w jej kuchennych rzeczach.
Usiadłem na dużym drewnianym krześle, a Louis zajął miejsce na blacie kuchennym. Wiedział, że nie przyszliśmy tu robić kawy.
- Na pierwszy rzut oka jesteś silny. Ale to tylko pozory, nie? - odezwałem się w końcu.
Westchnął.
- Kocham ją. - odpowiedział. - Ale wiesz, żadne słowa tego nie naprawią.
- Jest aż tak źle?
- Pierdoli się gorzej każdego następnego dnia. - spojrzał na mnie. - My już nawet ze sobą nie rozmawiamy.
Nie wiedziałem, jak mam go pocieszyć. Ale czy taką osobę, ze złamanym sercem, można w ogóle jakoś pocieszyć? Tu nie wystarczą zakupy, tak jak w przypadku Danielle czy Eleanor.
- Możne można coś jeszcze.. no wiesz. Zrobić?
- Można. Jeśli dwie osoby tego chcą. Jedna nie ma szans.
Spojrzał na mnie i lekko się uśmiechnął. Złośliwie.
- Pewnie myślisz sobie: trudno. Ja myślę, że jest o wiele trudniej.
- Louis, ja wcale..
- Wiesz, zazdroszczę Lily. Wszystko jej się tak zajebiście pieprzyło, a ona sobie po prostu odeszła. - zeskoczył z blatu i podszedł do drzwi. - To my jesteśmy skurwielami, ale to one odchodzą.

DANIELLE:
- Kilak ciasteczek mi nie zaszkodzi! Kto dla Niallera ciasteczka dziś zrobi?
Śpiewał to już około godziny. Nikt nie potrafił go uciszyć. Jedynym rozwiązaniem chyba było zrobić mu te cholerne ciasteczka.
- Eleanor? - zwróciłam się do dziewczyny.
- Tak?
- Gdzie Harry? Chciałam zrobić mu kolację.
- Położyłam go spać. - oznajmiła.
- A kolacja?
- Nie chciał jeść. - wzruszyła ramionami.
- Zajrzę do niego.
Ruszyłam w stronę długich schodów z białego drewna. Po jakimś czasie byłam już na górze i stałam przed drzwiami pokoju, gdzie leżał mały. Nie lubiłam wchodzić do tego pokoju. Urządzaliśmy go razem z Liamem, gdy dowiedzieliśmy się, że zostaniemy rodzicami. Jednak dziecko nie przyszło na świat. Nie donosiłam ciąży.  Właściwie pogodziliśmy się już z myślą, że nie będziemy mieli własnych dzieci, ale ten ból nadal gdzieś tam we mnie siedział.
Otworzyłam drzwi i zapaliłam światło. Mały leżał w swoim łóżeczku i już spał. Nie to jednak mnie zaniepokoiło. Nie wyglądał dobrze. Nie tak jak zawsze. Zazwyczaj był blady, a teraz cały jakby w rumieńcach. Dotknęłam jego czoła. Miał gorączkę, wysoką.
- Liam! - krzyknęłam. - Liam!

ZAYN:
- Kochanie? - Sky wyrwała mnie z przemyśleń.
- No?
- Nie wzięłam z domu swoich ulubionych perfum. - oznajmiła.
- I?
- I? No chyba to jasne, że chcę, abyś po nie pojechał.
Wzruszyłem ramionami i wstałem z łóżka zarzucając na siebie kurtkę. Wychodząc usłyszałem: 'wracaj szybko' co zwyczajnie zignorowałem.

***
Wcale nie miałem ochoty jechać po te jebane perfumy. Miałem jeden cel. Chciałem spotkać Lily, choć na nią popatrzeć. Skrzywdziła mnie, ale ja nadal ją kocham i wcale nie chcę przestać.
Moja nadzieja minęła, gdy tylko minąłem recepcję. Zamiast mojej Lily siedziała jakaś brunetka, która badawczo mi się przyglądała. Westchnąłem i wyszedłem na dwór. Przystałem na chwilę, aby zapalić. Chciałem rzucić, ale okoliczność mi nie pozwalały. 
Wyciągnąłem papierosa i podpaliłem go. Chwilę zaciągnąłem się dymem, i chwilę jeszcze stałem. Zrobiłem krok, ale znów się zatrzymałem. Wiem, to bez sensu, bo jej tu nie ma, ale coś kazało mi zostać. I zostałem.
No i wtedy ją zobaczyłem.
- Najgorzej jest wieczorami. - szepnęła.
- Tak?
- Tak. Rano jest dobrze. To wieczorami mam ochotę na herbatę i życie z tobą. - podeszła jeszcze bliżej. - Świat mnie zmienił, uwierzyłam w miłość. Było dobrze, potem zachciało mi się ciebie i tak jakoś się zjebało, wiesz? 
Nie widziałem jej twarzy, ale wiedziałem, że łzy spływają teraz po jej policzkach.
- Nie wiem co tu robię. Ale chyba chce ci coś powiedzieć.
- Co takiego?
- Między nami nic już się nie wydarzy, Zayn. - nadal mówiła szeptem.
- Lily..
- Zawsze będziesz miał to, czego inni nie mają. Ale tak będzie lepiej.
- Dla kogo?
- Dla ciebie, Zayn. Dla ciebie.
- I co, może mam jeszcze zapomnieć? - czułem, że nie mogę być dłużej spokojny. Chciała mnie zostawić. Po raz kolejny.
- Zapomnij.
- Nie dajesz o sobie zapomnieć, Lilianno.



Od Autorki:
Hej. Teraz proszę o uwagę, bo mówię wam coś, do czego ciężko jest mi się przyznać. Nie wiem czy wiecie, ale miałam taki czas, że te całe 1D to był w sumie cały mówi świat. Potem mi się odwidziało. Na długo mi się  odwidziało. Były nawet momenty, że tak bardzo ich nienawidziłam i nawet nie wiedziałam dlaczego. Chore, nie? Chore.
I w sumie to przeszkadzało mi w pisaniu.
Teraz jet trochę inaczej, bo nic do nich nie mam. Znów nawet trochę ich lubię. To już nie jest obsesja i mam nadzieję, że nigdy więcej nie będzie.
I wiecie co, zmieniam te zdanie jak pojebana, ale wydaje mi się, że szybko się z tym opowiadaniem nie rozstanę.
Za bardzo was kocham <3. x
Nie wiem czy wiecie, ale niedawno minął rok, odkąd założyłam tego bloga : D

6 komentarzy:

  1. Ojeju! Najlepszego z okazji urodzin bloga! *-*
    Szczerze to ja właściwie One Direction nie słucham. Jak wszyscy ich tępią to ja po prostu o nich nie czytam w gazetach, nie słucham i spokój. ^^ Ale twoje opowiadanie wielbię <3 I ich też wielbię w tym opowiadaniu ^^
    W każdym razie, cieszę się, że kontynuujesz opowiadanie! Robi się coraz fajniej, tylko szkoda mi tak nieszczęśliwych bohaterów. :( Mam nadzieję, że nie będziesz dla nich długo tak okrutna :D
    Pozdrawiam
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
  2. jejku strasznie się cieszę że będziesz dalej pisała, kocham to opowiadanie jak żadne inne chociaż moim ulubieńcem jest Niall, ale i tak żadne inne opowiadanie nie dorównuje temu <33

    OdpowiedzUsuń
  3. cudowne ;)jejku dziewczyno naprawdę masz talent ;* i proszę cie nie zabijaj nikogo ;/

    OdpowiedzUsuń
  4. Kocham to opowiadanie i normalnie sikam w gacie, że napisałaś kolejny rozdział!!! Oh, how i wish Zayn i Lily byli razem...
    Życzę weny i czekam na kolejny, xx.

    OdpowiedzUsuń
  5. "Placówka Concord College to szkoła z internatem, do której są z chęcią zapisywani uczniowie. To w niej każdy młody człowiek poznaje najważniejsze wartości międzyludzkie, odkrywa swoją przyszłość oraz wzbogaca swój poziom inteligencji. Czy Jamie Holat, zbuntowana nastolatka znajdzie siebie na tej uczelni? Czy Allie Collins, Harry Styles, Zayn Malik, Niall Horan, Louis Tomlinson, Liam Payne, Eleanor Calder, Danielle Peazer, przyjaciele, którzy znają się od lat pomogą zrozumieć nowej uczennicy, że rodzice wysyłając ją tu chcieli tylko jej dobra? Czy miłość oraz przyjaźń się pojawiająca przetrwa już na zawsze? Czy nastolatkowie będą woleli wybrać dobro, czy może jednak zło? I czy na pewno wszystko się ułoży?"
    Tego dowiesz się czytając http://life-are-moments.blogspot.com/
    Z góry chciałam przeprosić cię za spam, jednak dopiero zaczynamy prowadzić naszego bloga i chciałybyśmy się jakoś wybić. Mam nadzieję, że zrozumiesz, w końcu sama kiedyś zaczynałaś :)
    Serdecznie pozdrawiam, Allie ♥

    OdpowiedzUsuń
  6. ooo tak wrescie sie spitkali ...
    ooo tak słodko!!
    niech beda razem !
    paula
    kiedy kolejny rozdział??

    OdpowiedzUsuń