wtorek, 15 stycznia 2013

Część II. 06. Czasem wracam po oddech w miejsca skąd odeszłam.

LILIANNA:

O tej godzinie na ulicach Londynu panuje istne zamieszanie. Samochody wyprzedzają się mało nie powodując totalnej masakry, a ludzie biegają po chodnikach nie wiadomo gdzie i nie wiadomo po co. Wiadomo, trzecia po południu. Większość mieszkańców wraca z pracy, a do tego dzieci ze szkół.. I weź idź człowieku, i próbuj cokolwiek przemyśleć. Nie da się. Nie ma takiej opcji. Co chwila ktoś biegnie trącają cię 'przez przypadek'. Zero przeprosin. Krótkiego sorry. Również ja byłam ofiarą takiego marszu robotów. Roztrzęsiona, brudna na twarzy od tuszu, ubrana w biały podkoszulek, siwą bluzę, dżinsy i trampki cała przemoczona szłam nie zwracając uwagi na nic. Do przebycia miałam dosyć duży kawałek miasta.. Pięknie.
*
Stałam przed niedużym domkiem jednorodzinnym ogrodzonym niewysokim, białym płotem. Do schodków prowadziła mała, kamienna ścieżka, a schody zaś prowadziły do drzwi wejściowych. Cały dom był biały. Jednak nie był ani ponury, ani nudny. Uroku dodawały mu niebieskie obramowania okien, oraz niebieskie drzwi. Dokładnie takie to miejsce zapamiętałam ostatnim razem. Wydawało mi się nawet, że kwiaty w donicach przy wejść były takie same.
Niepewnym krokiem podeszłam do bramki i lekko ją popchnęłam. Wchodząc na posiadłość trochę się zawahałam. Bałam się. Każdy na moim miejscu by się bał. Jednak znalazłam w sobie dość odwagi i weszłam po schodkach po czym ustałam przed drzwiami. Kilka razy wyciągałam rękę w stronę dzwonka, a następnie znowu chowałam ją do kieszeni.
- Będzie dobrze. - powiedziałam cicho do siebie. - Musi być. - w tym momencie nacisnęłam dzwonek. - Albo nie.
Szybko włożyłam kaptur na głowę a ręce schowałam do kieszeni. Wiedziałam, że jestem jakaś przewrażliwiona i moje obawy mogą być wcale nie potrzebne, ale..
- Tak? - drzwi się otworzyły.
Musiałam spojrzeć nieco w dół, aby dostrzec osobę, która stała w drzwiach. Była to mała dziewczynka. Strasznie blada i drobna. Do tego chuda. Ale wcale nie była brzydka. Miała duże, niebieskie oczy, które niesamowicie błyszczały, a do tego jasne włosy, które swobodnie opadały na jej ramiona. Ubrana była w prostą, sięgającą za kolana czarną sukienkę. Do tego czarny sweterek i baletki w tym samym kolorze. Sprawiała wrażenie bardziej dojrzałej, jak na swój wiek.
- Słucham? - spojrzała na mnie lekko się uśmiechając.
Jej uśmiech i ten wzrok. Tak jakby miała jakiś dar. Blask jej oczu i spokojny wyraz twarzy uspokajał od samego patrzenia na nią. Nie mogłam oderwać od niej wzroku i przestać się uśmiechać. Była wspaniała.
- Yy.. Ja. - nie mogłam wydobyć z siebie słowa.
- Kochanie, kto to? - usłyszałam gdzieś dalej.
- Nie wiem, ciociu. - odpowiedziała
Patrzyła na mnie i nadal się uśmiechała. Dziwne, że nie zaczęły ją boleć kości policzkowe. Najwyraźniej, miała już w tym wprawę.
W tym momencie usłyszałam czyjeś kroki. Ktoś zbliżał się do dziewczynki. Spanikowałam. Uśmiech szedł z moich ust. Teraz bardziej bałam się tego co nastąpi.
I zobaczyłam ją.
- Cześć. - wymamrotałam.
Poczułam, że kręci mi się w głowie. Strach, te emocje.. Wszystko zaczęło mnie przerastać.
- Lily. - szepnęła kobieta a w jej oczach można było dostrzec łzy.
- Ciociu, znasz tą panią? - spytała.
- Tak. - spojrzała na dziewczynkę. - Jass, idź do pokoju. - rozkazała.
- Dobrze.
Jass, bo tak na nią mówią, udała się po schodach na górę dyskretnie uśmiechając się do mnie. Próbowałam odwzajemnić to, ale wyszedł mi tylko gorzki uśmiech. Stałam teraz twarzą w twarz z moją mamą. Nie widziałam jej już kilka lat  dziwnie się z tym czułam. Jednak poniekąd byłam szczęśliwa. Szczęśliwa, że znowu mogę ją widzieć. Bałam się tego, jak zareaguje. Cholernie się bałam.
- Mamo. - szepnęłam.
Spojrzałam jej w oczy i odebrało mi mowę.
- Możesz mnie teraz wygonić. - zaczęłam. - Wcale się nie obrażę. Masz do tego prawo. Rozczarowanie nie jest mi obce. Ale teraz.. Potrzebuje cię. I nie tylko dlatego, że nie mam gdzie się podziać. Od dawna myślała, żeby tu przyjść, tylko nie miałam odwagi. - spuściłam wzrok. - Mamo, ja cię kocham.
Nie musiałam długo czekać na jej reakcję. Rozpłakała się podobnie jak ja. Nie zwlekając podeszła i przytuliła mnie tak mocno, jakby w obawie, że jej ucieknę. Odwzajemniłam to. Cholernie mi tego brakowało.
*
- Zrobię ci coś do jedzenia. - oznajmiła wstając z kanapy.
- Nie jestem głodna. Mamo, po prostu posiedź ze mną.
Usiadła obok mnie a jak niczym małe dziecko przytuliłam się do niej.
- Lily. Nawet nie wiesz jak mi cię brakowało. - wyszeptała głaszcząc mnie po głowie.
- Mi ciebie bardziej. Nie miałam wzoru do naśladowania. Nie umiałam wychować własnego dziecka. - oznajmiałam w końcu.
- Masz dziecko? - zdziwiła się.
- Tak jakby. Ma na imię Harry. Dawno go nie widziałam. Ma już dwa i pół roku. - mówiąc to uśmiechnęłam się.
- Gdzie on teraz jest?
- Bo widzisz. To było tak. - podniosłam się żeby na nią spojrzeć. - Chciałam się zabić.
- Córeczko.
Skarciłam ją wzrokiem.
- Chciałam się zabić. Nie wiem czy miałabym tyle odwagi, ale chciałam. Zmarł mój chłopak, a wiesz, był dla mnie serio ważny. Straciłam chęć do życia. Piłam, ćpałam. Byłam prawie uzależniona. I wtedy zjawił się on. Nie wiem skąd. Zakochałam się w nim. Niedługo potem zaszłam w ciążę. Zayn mi się oświadczył. Był cudowny. Kupiliśmy dom za Londynem. Urodziłam synka, w wigilię. Wszystko zaczęło się układać. I wtedy stało się coś strasznego. - w tym momencie znowu się rozpłakałam. - Przez przypadek chyba zabiłam człowieka. Nie chciałam tego! Nawet nie wiem czy żyje. Szybko wyjechałam, bo groziła mi taka jedna. Nie miałam wyjścia. Zostawiłam wszystko i uciekłam po prostu.
Nie potrafiłam opanować łez. Lały się ze mnie, jak wodospad. Mama przez dłużą chwilę wpatrywała się we mnie i nie wiedziała jak ma się zachować. Na prawdę, nie dziwię jej się. W końcu nie każda matka, w jednej chwili dowiaduje się, że została babcią, i że jej własna córka prawdopodobnie zabiła człowieka. Do tego uciekła z miejsca wydarzenia. Domyślam się, że miała mieszane uczucia.
- Dziecko. - wyszeptała zasłaniając usta dłonią. - Tak cię przepraszam. - zaczęła płakać jeszcze głośniej niż ja.
- Mamo, za co ty mnie przepraszasz.
Nie zastanawiając się dłużej przytuliła mnie do siebie bardziej niż kiedykolwiek. Brakowało mi tego.
*
Około godziny drugiej w nocy, w końcu mogłam iść do swojego dawnego pokoju. Byłam świadoma tego, że rodzice mogli przerobić go na coś innego, jednak w głębi duszy miałam nadzieję, że się mylę. Moje obawy były niesłuszne. Na pierwszy rzut oka pokój wyglądał identycznie, jak wtedy, gdy widziałam go po raz ostatni. Ściany były koloru jasno-zielonego, a podłogę pokrywały ciemno brązowe panele. W rogu pokoju znajdowało się dwuosobowe łóżko nakryte zieloną kołdrą. Po całym łóżku walały się małe poduszki o przeróżnych kolorach i wzorach. Gdzieś po środku leżał laptop obklejony milionami naklejek. Nad łóżkiem wisiały plakaty znanych, polskich raperów, oraz powycinane z kartek literki tworzące cytaty z moich ulubionych piosenek.  Nad oknami, plakatami i w sumie na całej ścianie wisiały lampki. Różowe, białe, zielone i tak na przemian. Po lewej stronie łóżka stała mała szafka nocna, na której znajdował się budzik, lampka nocna oraz jakieś małe drobiazgi. Zaś po prawej stronie łóżka stało biurko a zaraz obok niego duże lustro. W rogu za drzwiami stała komoda, składająca się z szuflad. Obok stała szafa, a dalej wisiało kilka półek, na których znajdowały się przeróżne płyty. Z filmami, z muzyką. Na przeciw łóżka, zaraz obok drzwi stał duży bujany fotel, a obok niego lampa.
Tak zapamiętałam mój pokój. Poczułam się w nim jak nastolatka. Był taki oryginalny. Taki mój. Nawet ten 'nieogarnięty porządek' dodawał mu uroku. Jedyne miejsce, gdzie mogłam w stu procentach być sobą i tylko sobą.
*
Miałam sen. Był cudowny. Ja, Zayn, nasz syn. Zupełnie jak kiedyś. Gdybym mogła śnić wiecznie, śniłabym tylko o tym. Ale nie ma tak. Przecież byłoby za łatwo, nie? To byłby przecież absurd, gdybym choć jeden cały rok była szczęśliwa.
- Śniadanie. - usłyszałam cichy, jednak stanowczy głos.
- Już?! - usiadłam na łóżko przecierając oczy.
- Jest dziewiąta.
Rozejrzałam się po pokoju. Czułam się zupełnie, jakby mama budziła mnie do szkoły. Tyle, że ja nie chodziłam do szkoły i nie budziła mnie mama, ale dziewczynka, którą znałam tylko z jej cudownego uśmiechu. Dziś się jednak nie uśmiechała.
- Czekam w kuchni. - oznajmiła wychodząc.
Tak bardzo się różniła od tych wszystkich dzieci w jej wieku. Miałam wrażenie, że rozmawiałam z osobą starszą od siebie.
Jak kazała dziewczynka zeszłam na śniadanie. Czekała na mnie przy stole.
- Usiądź. - wskazała mi miejsce na przeciw siebie. - Zrobić ci kawę? - spytała wstając.
- Nie, dziękuję. Napije się soku. - nadal ją obserwowałam. - Ty nie jesz?
- Zjadłam.
- Gdzie mama? - spytałam rozglądając się po pomieszczeniu.
- W pracy.
- Zawsze robi ci śniadania zanim wyjdzie?
- Zawsze robię je sama.
Spojrzałam na stół pełen przeróżności i zdziwiłam się. Ja w jej wieku nie umiałam robić herbaty.
- Teresa to twoja ciocia, prawda? - spytałam mając na myśli moją mamę.
Pokiwała głową.
- Jak to możliwe, że cię nie znam?
- Nikt mnie nie znał.
Postanowiłam zmienić temat.
- Jesteś Jass, tak?
- Jasmine. - poprawiła mnie.
- Jak masz na nazwisko?
- Reed.
- Wiesz kim dla ciebie jestem?
- Nie jestem głupia.
- Nie wątpię. - zaśmiałam się. - Jesteś niesamowita. - szepnęłam patrząc jej w oczy.
- Dlaczego szepczesz? - spytała.
- Prawdę lepiej wyszeptać, ma wtedy większą wartość.
Nachyliłam się nad stołem patrząc na Jass. Dziewczynka oparła brodę o dłonie, które położyła no stole. Teraz obie patrzyłyśmy na siebie na tej samej wysokości.
- A kłamstwa? - też zaczęła szeptać.
Uśmiechnęłam się.
- Żądzą światem.
Wróciłam do wcześniejszej pozycji. Ona po chwili również. Wyglądała jakby nad czymś myślała. Spojrzała na mnie. I uśmiechnęła się do mnie. Bardziej serdeczniej niż wczoraj.


Od Autorki:
rozdział może trochę dłuższy, ale wcale nie ciekawszy. muszę przyznać, że dziać cokolwiek się zacznie dopiero za kilka rozdziałów -.- przez ten czas, niestety musicie się męczyć z tymi marnymi rozdziałami. mam nadzieję, że jakoś to przetrwacie i nie ubędzie mi czytaczy :) x


5 komentarzy:

  1. Ile lat ma Jasmine?

    OdpowiedzUsuń
  2. wspaniały !
    niech Zayn ją odnajdzie, no proszę <3
    kocham cię
    i czekam nn *_*

    OdpowiedzUsuń
  3. Kim jest do cholery ta Jasmine? ;o
    Z niecierpliwością czekam na next.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem pod wielkim wrażeniem całego opowiadania, przez te ostatnie rozdzialy tyle sie naplakalam!<3 nie mogę się doczekać następnego:)
    [fuckin2012.tumblr.com]/ @xoguitarxo

    OdpowiedzUsuń
  5. http://littlesweetpear.blogspot.com/p/libster-awards.html Nominowałam Cię do Libster Award :) x

    OdpowiedzUsuń