środa, 9 stycznia 2013

Część II. 04. Gdzie jest kurwa mój spokój, którego potrzebuję jak chyba niczego dziś.

LILIANNA:

Wysiadłam z taksówki dokładnie rozglądając się dookoła. To miejsce nic się nie zmieniło. Dokładnie takie samo widziałam po raz ostatni. Czułam się jak w dniu, gdy po raz pierwszy zaczynałam tu pracować. Kochałam to miejsce. Było dla mnie wyjątkowe.
Podeszłam do dużych drzwi prowadzących do środka. Uśmiechnęłam się do wysokiego mężczyzny, który jak podejrzewam był ochroniarzem. Musiał być nowy, bo nie pamiętam, abyśmy razem pracowali.
- Dowód proszę. - powiedział nie odwzajemniając uśmiechu.
- A wyglądam na osobę niepełnoletnią? - spytałam znów się uśmiechając.
- Czekam.
- Ja jebie. - pomruczałam pod nosem patrząc na przyjaciółkę.
- Spokojnie. - powiedziała wyciągając telefon.
Odeszła kawałek a ja stojąc obok drzwi nadal próbowałam przekonać jakoś ochroniarza. Jednak moja słodka mordka i gadka nic nie pomogła. Cholera, zawsze pomagało. Wyszłam z wprawy.
- Dobra załatwione. - oznajmiła Megan chowając telefon.
- Ale, że co? - spytałam zdezorientowana.
- Zobaczysz.
Stałyśmy jak idiotki pod tym klubem dobre 10 minut. Na szczęście po tym czasie na zewnątrz wyszedł kumpel Megan, który obecnie tu pracuje. Bez problemu wprowadził nas do środka. Na pożegnanie pokazałam tylko język umięśnionemu ochroniarzowi.
*
Po kilku kolejkach czułam się lekko wstawiona. Już nawet zapomniałam jakie to uczucie być chodź trochę pijaną. Miałam zamiar przypomnieć sobie ten stan. Po za różnego rodzaju alkoholu doszły jeszcze szlugi i skręty. Również dragi. Heroina, koka i te inne. Nie miałam zamiaru próbować tego. Bałam się powrotu do nałogu, bo pamiętam, jak ciężko się wygrzebać z tego bagna. Dawno postanowiłam sobie, że nie wezmę tego cholerstwa więcej do ust i nie miałam zamiaru łamać tej zasady. Miałam w końcu dziecko, tak jakby. Dobra, koniec. Dziś jest melanż, a o resztę będę martwić się jutro.
- Hej. - podszedł do mnie wysoki szatyn. - Mogę się przysiąść? - zapytał.
- Jasne. - odpowiedziałam i posunęłam się kawałek.
- Jestem Sam. - przedstawił się.
- Lily. - uśmiechnęłam się do niego.
Odwzajemnił mój uśmiech. Nie mogłam oderwać od niego oczu. Gdy tak się uśmiechał.. Był po prostu cudowny.
- Jesteś z Londynu? - spytał polewając kolejną kolejkę.
- Pochodzę z Polski. W Londynie mieszkam już długo.
- Fajne miejsce. - powiedział rozglądając się po lokalu pełnym tańczących, pijanych ludzi.
- No. Kiedyś tu pracowałam. - zaśmiałam się.
- Serio? Jak długo.
- Rok. Może trochę dłużej.
- Zwolniłaś się?
- W sumie to mnie zwolnili. Ale i tak prędzej czy później musiałabym się zwolnić.
- Dlaczego?
- Nie chcę o tym gadać. Zatańczymy?
- Okey.
Wziął mnie za rękę i zaprowadził na sam środek parkietu. Tańczyliśmy co chwili się przytulając. Co jakiś czas jakieś dziewczyny próbowały mi go odbić, jednak on ani chwili z żadną z nich nie zatańczył. Wydawało się, że jest zainteresowany tylko mną. Z jednej strony byłam zadowolona z jego postawy, z drugiej jednak nie. Co jeśli daję mu jakąś nadzieję? Jeśli potem będzie liczył na coś więcej, a ja przecież nadal kocham chłopaka z czekoladowymi oczami.
Szybko przestałam i spojrzałam mu w oczy. Nie mogłam dłużej tego ciągnąć. Szepnęłam ciche 'przepraszam' i próbowałam przecisnąć się przez tłumy tańczących ludzi. Czułam, że za mną idzie. Słyszałam nawet jak woła moje imię. Szybko otworzyłam drzwi i pobiegłam przed siebie. Chwile później schowałam się za budynkiem patrząc, czy nie idzie dalej za mną. Gdy widziałam, że nie oparłam się plecami o mur i lekko dysząc zsunęłam się po nim na ziemię. Wyciągnęłam z kieszeni telefon i wysłałam do Megan sms-a, że poszłam się przejść. Tak też zrobiłam. Dokładnie znałam tą dzielnicę i nie bałam się, że coś może mi się stać.
Dłuższą chwilę spędziłam na myśleniu o tym wszystkim. Moje życie dawno straciło sens. Bo w życiu najczęściej jest tak, że jak za długo jesteś szczęśliwa, to coś musi się spieprzyć. Ale nie ma innej opcji, żeby tak nie było. Teraz tak jak na to wszystko patrzę, z bezradności mam ochotę usiąść i śmiać się. Dziwne, bo powinnam płakać.
Z przemyśleń wybudził mnie dźwięk telefonu. Wyciągnęłam z kieszeni swój telefon i nie patrząc na wyświetlacz, odebrałam.
- Halo. - powiedziałam znudzona.
- Mów.
- Co? - zdziwiłam się.
- Nic. - usłyszałam śmiech.
- Megan? - spytałam.
- Gdzie ty jesteś, jak cię nie ma? - wrzasnęła śmiejąc się przy tym.
- W kosmosie, kurwa. Pisałam ci, że idę.
- No wiem. Ale ten, weź, wracaj. Bo cię tu ktoś po szufladach szuka.
- Co ty pierdolisz?  Po szufladach?!
- A nie to listów szukają. - wymamrotała.
- Megan, jakich listów? Co ty brałaś?
- Pomidory podlewać, a nie oczy suszysz w tej wsi! - krzyknęła i rozłączyła się.
Czułam, że muszę niestety tam wrócić, bo bałam się co ona możne znowu odpierdolić. i to jest właśnie wzorowy przykład młodej matki.
*
Od czasu gdy opuściłam to miejsce, czyli jakieś pół godziny temu, dużo się tu nie zmieniło. Ludzie pili, tańczyli i tak w kółko. W śród nich była również Megan. Szybko odszukałam ja wzrokiem, po czym chwyciłam za rękę i pociągnęłam gdzieś w kąt sali. Była zupełnie zdezorientowana a do tego upita i kompletnie zjarana.
- Megan, poznajesz mnie? - spytałam.
- Ooo! Lisek! - krzyknęła.
- Ja jebie. - złapałam się za głowę.
- Tańcz, tańcz głupiaaa!
Zaczęła krzyczeń a ja już nawet nie miałam siły jej uspokajać. Poddałam się. Megan wróciła na parkiet a ja bezradnie usiadłam przy barze obserwując każdy jej ruch.
- Coś podać? - spytał barman.
- Coś dobrego.
- Drink? Jakieś piwo owocowe? A może wino.
- Nie pierdol. Daj mi mocną wódkę.
Wykonał moje polecenie. Już po chwili mogłam skosztować swojego zamówienia. Megan po czasie kompletnie przestała mnie interesować. Liczyłam się tylko ja i mój pojebany świat.



Od Autorki:
rozdział miał być dłuższy, ale chciałam szybciej dodać i dlatego nie jest dłuższy :) jak dla mnie jest nudny, za co was przepraszam.

5 komentarzy:

  1. nie jest nudny ;) jest oki ! wiem że jest koniec semestru i w ogóle ale proszę pisz częściej ;)
    jesteś cudowna ! czytam te opowiadania od początku tylko pierwszy raz komentuje z tego profilu

    OdpowiedzUsuń
  2. Nudny ? Żartujesz ? Jest super i ja kocham.
    I błagam pisz pisz i pisz, bo nie wytrzymam długo bez następnego rozdziału. Masz talent i zakochałam się w twoim stylu pisania.

    Całuję. xx

    Zaprasza:
    http://larrystylinsonforeverinmyheart.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. osz kurczę to się rozkręca <3
    hi hi czekam nn <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Tańcz, tańcz, tańcz, tańcz głupa, tylko weź się tym wszystkim nie zalej w trupa ! <3
    Dodawaj częściej ;33
    //Nel.

    OdpowiedzUsuń