środa, 4 lipca 2012

30. Nie szukamy łatwych dróg, drogi te szukają nas.

LILIANNA:

Nerwowo chodziłam po korytarzu. Słychać było tylko dźwięk moich obcasów. Szare ściany, kraty w oknach i potężne metalowe drzwi nie dodawały temu miejscu uroku. Ale czy areszt może kojarzyć się z czymś dobrym? Wątpię.
Z ciemnego, długiego korytarza ukazały się dwie postacie. Jeden z policjantów prowadził ją. Prowadził tą księżniczkę, która zniszczyła mi spokojne, rodzinne życie.
- Może pani zobaczyć się z narzeczonym. - powiadomił mnie funkcjonariusz po czym odszedł.
Przyjrzałam się Mii. Można być tak zimnym człowiekiem? Kłamała w oczy policji. Wrobiła Zayna. Jestem w stu procentach pewna, że on by tego nie zrobił. Nie zniżyłby się do poziomu takich ludzi jak ona.
- Zniszczę cię suko. Zobaczysz.
Wyminęłam ją. Zdążyłam zauważyć tylko cwany uśmiech na jej ustach i usłyszeć ciche 'zobaczymy'. Zignorowałam ją. Przecież gorzej życia mi nie zniszczy.

***
- Zrobiłeś to? - spytałam po raz kolejny. Od godziny próbowałam wydobyć z niego jakąkolwiek informację. Ale on milczał. Co to mogło oznaczać? Albo to zrobił albo tak bardzo jest przerażony całą sytuacją, że nie ogarnia rzeczywistość. Dziwne, bo on zawsze był ogarnięty. 
- Znasz mnie. - powiedział nie patrząc na mnie. Poczułam ulgę ale jednocześnie strach. Zdałam sobie sprawę z powagi sytuacji. Przecież przed sądem nie powie 'znacie mnie, jestem Zayn Malik. Nie zrobiłbym tego'. I kto mu w te słowa uwierzy? Nikt. 
- Ja jebie, Malik! Ja cię znam. Inni nie. Wiem, że tego nie zrobiłeś. Ale policja tego nie wie. Oni tu nie wezmą pod uwagę to, że jesteś gwiazdą. Szczerze to pewnie mają na to wyjebane. 
- Może nie.. co?
- Gdyby tak było to już byś siedział w domu. - usiadłam na przeciwko niego. Schowałam twarz w dłonie opierając głowę o stół. Siedzieliśmy w milczeniu dobre pół godziny. 
- Może się przyznam. Wsadzą mnie na krócej.
Wzruszyłam ramionami. Byłam już bezsilna. Bo co jeszcze można zrobić? To taka wkurwiająca sytuacja, z której na pewno jest jakieś wyjście ale ciężko je znaleźć. Wstałam nie patrząc na chłopaka. Chciałam wyjść ale złapał mnie za rękę.
- Proszę siadać. - rozkazał policjant, który nas pilnował. 
Usiadłam chłopakowi na kolanach i przytuliłam się do niego. Siedzieliśmy tak dobre dziesięć minut nie odzywając się. 
- Idę. - oznajmiłam wstając. - Będę w Londynie u Nialla i Louisa.
- Pamiętaj, że cię kocham! - krzyknął gdy wychodziłam. 
Pomimo wszystko wiedziałam, że muszę mu pomóc.

MEGAN:

Ryczałam jak pięcioletnie dziecko. Poduszka była już cała mokra od moich łez i brudna od makijażu. Dlaczego mojemu szczęściu zawsze musi coś przeszkodzić? A najgorsze jest to, że nie mogę nic zrobić. Nie wiadomo ile zostało Harremu życia. Może dwadzieścia lat a może osiem godzin. Ta wkurwiająca niepewność czy dożyje dnia, w którym na świat przyjdzie nasza córka. Mieliśmy być szczęśliwą rodziną. Miało być tak pięknie.. Ale kurwa nie jest pięknie i już nie będzie. Nigdy nie sądziłam, że będzie mnie czekał los samotnej matki. Gdybym wiedziała usunęłabym tą ciążę. Ale teraz nic już nie zrobię. 
- Meeeeeegan!
- Czego?!
- Lily do ciebie. - krzyknęła mama.
Zeszłam na dół i zobaczyłam moją przyjaciółkę siedzącą na kanapie w salonie. Usiadłam obok i bez słowa przytuliłam się do niej.
- Nie wiem co mam robić.
- Nie uzdrowisz go. A tym na pewno też go nie uszczęśliwisz. Powinnaś wziąć się w garść. Pomóż mu! Pomóż mu uwierzyć, że to jeszcze nie koniec.
- Masz rację.. Powinnam coś zrobić.
Wstałam z miejsca i szybko pobiegłam do swojego pokoju zostawiając Lily z moją nadopiekuńczą mamą. Najszybciej jak potrafiłam zmyłam makijaż i zrobiłam nowy. Wyprostowałam włosy i zaczęłam szukać czegoś odpowiedniego do ubrania. Włożyłam krótką, zwiewną, białą sukienkę. Buty niestety mogłam nosić tylko na płaskiej podeszwie więc takie włożyłam. Idealnie pasowały do mojej sukienki. Zbiegłam ze schodów równie szybko jak i po nich wbiegłam. Nie mówiąc nic nikomu wyszłam z domu. Nie mogłam prowadzić samochodu ale w tej chwili w dupie miałam przepisy. Jak najszybciej chciałam zrobić to co miałam w planach. I wydawało się, że nic mnie nie powstrzyma.

***
- Harry.. - Szturchnęłam go tak aby wstał. - Wstawaj!
Chłopak przetarł zaspane oczy i spojrzał na mnie dziwnie.
- Jesteś aniołem? Umarłem. 
- Tak, tak. - zaśmiałam się.
- Ale kochanie, jest dopiero piąta nad ranem. Czemu przyszłaś tak wcześnie? 
- Wiem, że to głupie ale.. Mam taką cholernie ważną sprawę. Ale nie powiem ci teraz.
- A kiedy? - zdziwił się.
- Dowiesz się w swoim czasie.
Uśmiechnęłam się cwaniacko i rzuciłam mu na łóżko ubrania, które wcześniej wygrzebałam. 
- Ale..
- Nie marudź! Ubieraj się.
- Po co?
- Słuchaj. Jak się ubierzesz wyjdziesz przez okno. To drugie piętro, poradzisz sobie. Zresztą Larry odwalali gorsze rzeczy, prawda? Nie jesteś kaleką więc dasz radę. Zejdziesz i poczekasz na mnie przy parkingu. Tylko żeby cię nikt nie widział! Bo robimy to nielegalne. No to do zobaczenia na dole kotku. - pocałowałam go i wyszłam. 
Po chwili byłam już na zewnątrz. Chłopak czekał na mnie przy moim aucie. Wyglądał na zdezorientowanego. 
- Dziewczyno, oszalałaś?!
- Tak, na twoim punkcie. - zaśmiałam się otwierając samochód.
- Przecież nie możesz prowadzić! - krzyknął gdy byliśmy już w samochodzie.
- Mogę, nie mogę. Ciąża nie jest zagrożona więc spokojnie. - odpaliłam silnik śmiejąc się z Harrego.
- Gdzie my jedziemy?
- Zobaczysz. 
- Chcesz mnie zabić.
- Brawo! 
Spojrzał na mnie morderczym wzrokiem a ja tylko się zaśmiałam. Miałam nadzieję, że nie wygadam się i mój plan wypali. 


Od Autorki:
Przepraszam za takie wielkie opóźnienie z tym rozdziałem ale cierpiałam na brak weny. Chcę tylko poinformować, że powoli zbliżam się do końca.. nie wiem ile jeszcze tego będzie ale przewiduję, że pięć rozdziałów na pewno x.
Zapraszam na mój nowy blog: http://submatik.blogspot.com/
I jakby wam się nudziło to możecie mnie popytać: http://ask.fm/lovestorypl będzie mi miło (: 

11 komentarzy:

  1. Jak zawsze cudownie. :)
    Zresztą co ja Ci będę mówić, sama o tym wiesz.
    Jesteś wielka, każdy Twój rozdział jest naprawdę świetny, więc naprawdę bardzo szkoda, że zbliżasz się ku końcowi. Ale oczywiście rozumiem. Każde opowiadanie ma prolog, jak i epilog, więc jest okej. ; )
    Zapraszam do mnie, na mojego nowego bloga, z opowiadaniem o One Direction. http://givefeelings.blogspot.com/ : ))

    OdpowiedzUsuń
  2. Genialny. Szkoda że kończysz opowiadanie, ale wierzę że każda następna twoja praca będzie tak samo udana jak ta.
    Pozdrawiam i życzę weny. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. zajebiście :)
    u mnie pojawił się 37 rozdział. zapraszam do komentowania :)galaxy-strawberry.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Jest super ! :D
    Szkoda, że niedługo koniec :C
    Zawsze czekam na następny ;3

    OdpowiedzUsuń
  5. CUDOWNY BLOG <3
    Oczywko Harry musi przeżyć , a Zayn musi z tego wybrnąć ;3
    czekam na następny rozdział.

    zapraszam do mnie.
    http://becausenothinghappensbyaccident.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. jejciuu *.* ja sie pytam...jak ty to robisz,że każdy Twój rozdział jest taak zajebisty.?!
    po prostu wielbię Cię dziewczyno.! Czekam na następny post ^^
    +wpadłam na Tw nowy blog-zapowiada się znowu cudowny . ;)
    ++ jeśli bd miała czas to wpadnij do mnie. ;) http://anotherxlifexx.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Wow , zajebiste <3
    Megaaaa :3

    OdpowiedzUsuń
  8. Kocham !!!!!!!!!!
    Biedny Harry ciekawość go zeżre hehe <3

    OdpowiedzUsuń
  9. świetny! :d uwielbiam tego bloga. :D

    Zapraszam też na mojego:
    http://its-haunted-without-you.blogspot.com/.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  11. Kocham ten blog. Aż nie chce się wierzyć że blog który uwielbiam zaraz się skończy :(
    Tymczasem zapraszam do mnie; http://live-my-life000.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń